w

34-latka podpaliła dziecko, które urodziła kilka tygodni wcześniej. Maluch umierał w męczarniach.

34-latka podpaliła małe dziecko. Noworodek zmarł w pożarze w niewielkiej wsi w województwie łódzkim. Mała dziewczynka w wieku niespełna miesiąca spłonęła po tym, jak jej matka polała ją benzyną i podpaliła. Kilka tygodni temu straż pożarna otrzymała zawiadomienie o pożarze gospodarstwa w jednej z wsi w województwie łódzkim.

Po przyjeździe okazało się, że w płomieniach stoi ceglana stodoła. Dodatkowo gęste kłęby dymu wydobywały się z okna mieszkania. Z ogniem walczyło siedem jednostek straży pożarnej. Po zakończeniu akcji w domu odnaleziono zwęglone ciało 3-tygodniowej dziewczynki.

pozar1

Dla strażaków pożar wydawał się dość podejrzany już w momencie przybycia, ponieważ oba budynki są oddalone od siebie o około 30 do 40 metrów, a zatem ogień nie mógł przejść z jednego do drugiego. Strażacy wyłamali drzwi balkonowe i weszli do pokoju, w którym znaleźli łóżeczko z dzieckiem. Dziecko już nie żyło, co potwierdził lekarz, który był później na miejscu. W prawie 13-godzinnej akcji gaśniczej wzięło udział 40 strażaków wyposażonych w 12 pojazdów, w tym 7 wozów strażackich.

pozar2

Na miejsce wezwano eksperta w dziedzinie gaszenia pożarów. Jego zdaniem przyczyną pożaru było podpalenie. Postanowiono aresztować matkę zmarłej dziewczynki. 34-latka początkowo twierdziła, że ​​była na zewnątrz, gdy wybuchł pożar i że nie mogła uratować dziecka. W tej chwili motywy kobiety nie zostały podane do wiadomości publicznej. Podczas przesłuchania, matka dziewczynki przyznała się do popełnienia zabójstwa. W chwili śmierci, jej córka miała zaledwie 20 dni.