Całe życie ciężko pracowałam, aby zapewnić rodzinie godne warunki. Gdy przeszłam na emeryturę, marzyłam o spokojnej starości, lecz moje plany okazały się mało realistyczne.
Mój syn kilka lat temu ożenił się z kobietą, która miała już dwójkę dzieci z poprzedniego związku. Nie popierałam tego małżeństwa. Wolałabym, aby syn znalazł sobie partnerkę bez takich doświadczeń, ale to jego wybór, jako dorosłego człowieka, nie mogłam niczego narzucić.
Radość z narodzin wnuka
Tuż po ślubie synowi i jego żonie urodził się syn – mój pierwszy wnuk. Byłam zachwycona i zaangażowałam się w jego wychowanie. Regularnie ich odwiedzałam, zawsze przynosząc coś zarówno dla wnuka, jak i dla starszych dzieci synowej. Nigdy nie przychodziłam z pustymi rękoma.
Dziś mój wnuk ma sześć lat, to bystry chłopiec. Często odwiedza mnie wraz ze starszym rodzeństwem. Zawsze dbam, aby każdy z nich dostał coś równo, bez faworyzowania kogokolwiek.
Niezrozumiałe oczekiwania synowej
Jednak to, co usłyszałam od synowej dzisiaj rano, przekroczyło moje oczekiwania. Przyprowadziła dzieci i bez wahania zapytała:
– Mamo, zbliża się lato, a my z Wojtkiem nie możemy wziąć urlopu. Dzieci marzą o wyjeździe nad morze. Czy mogłabyś z nimi pojechać? Opłacimy hotel i pociąg. Będę bardzo wdzięczna – powiedziała.
Brak zrozumienia dla mojej sytuacji
Zaraz podniosło mi się ciśnienie. Przez całe życie pracowałam ciężko, wychowałam swoje dzieci, a teraz, gdy powinnam cieszyć się odpoczynkiem, mam stać się opiekunką na wakacjach? Uwielbiam mojego wnuka i lubię dzieci synowej, ale nie mam z nimi takiej więzi. Koszty takiej wycieczki też są ogromne, bo trzeba kupić coś wszystkim dzieciom, żeby ich nie wyróżniać.
– Ewa, kocham wnuki, ale mam swoje plany i potrzeby. Nie jestem już młoda, a opieka nad trójką dzieci wymaga sił, których mi brakuje – odpowiedziałam. Dodałam, że to ogromna odpowiedzialność. Opiekowanie się trójką dzieci na plaży? Samotnie? Wyobrażasz to sobie?
Nieugięta postawa synowej
Ewa była wyraźnie rozczarowana i nie zamierzała ustąpić.
– Mamo, dlatego proszę o to teraz, a nie w ostatniej chwili. Wszystkie dzieci jeżdżą na wakacje, a moje mają zostać w domu? – próbowała wywołać we mnie poczucie winy.
Odpowiedzialność rodzicielska
– Posłuchaj – odpowiedziałam spokojnie. – Kiedy byłaś młoda, też nie jeździłaś co roku na wakacje, prawda? Czasami dzieci muszą zrozumieć, że nie zawsze mogą mieć wszystko – odparłam.
Syn i synowa żyją skromnie. Może i opłacą przejazd oraz nocleg, ale kto zapewni dodatkowe pieniądze na potrzeby dzieci? Wiem, że do wakacji jeszcze trochę czasu i mogłabym odłożyć coś z emerytury. Dla mojego wnuka zrobiłabym to, ale gdzie są dziadkowie pozostałej dwójki?